Do trzech razy sztuka? Robert Celiński po raz trzeci w najtrudniejszym maratonie na świecie

Partnerem startu Polaka jest Fundacja Kukuczki. Od 12 lat, 29 maja – w rocznicę pierwszego wejścia na Mont Everest organizowany jest najtrudniejszy bieg na świecie – Tenzing Hillary Everest Marathon. O miejsce na podium po raz trzeci walczyć będzie Robert Celiński (LOTTO EXTREME), który uzyskiwał w 2005 i 2014 r. najlepsze czasy w kategorii: zawodnik spoza Nepalu.

Trasa morderczego biegu wiedzie od bazy wypadowej pod najwyższą górą świata – na poziomie 5364 m, a kończy w Namche Bazaar – stolicy mieszkańców Himalajów na 3446 m. Prowadzi przez najwyższy punkt po drodze – Kalapatthar (5545 m). Wysokość, braki tlenowe i niskie ciśnienie sprawiają, że ten bieg jest ekstremalnym wyzwaniem. Podejmują się go co roku Nepalczycy, z którymi nikt nigdy jeszcze nie wygrał. Najlepsi uzyskują czasy poniżej czterech godzin.

Wyzwanie Nepalczykom rzucają w każdej edycji cudzoziemcy, dla których organizatorzy prowadzą osobną klasyfikację. W 2005 roku pierwsze miejsce zajął w niej Celiński (generalnie był 36.) wynikiem 5:34.02. Rok temu był ponownie najszybszy w gronie obcokrajowców, a w sumie dziewiąty z rezultatem 4:39.09.

“Pierwszy start był lekcją pokory z wieloma błędami. Dłonie miałem zdarte do żywego mięsa, gdyż po drodze kilka razy się wywróciłem na zdradliwych kamieniach w korytach wyschniętych rzek. Utrudnieniem są strome podbiegi i zbiegi, na których inaczej pracują mięśnie. Próbując dotrzymać kroku tubylcom, waliłem pięściami w uda, żeby skurcze odpuszczały” – wspomniał 42-letni Celiński.

Jak podkreślił, o trudności trasy nie świadczą tylko przeszkody naturalne, ale przede wszystkim ograniczona ilość tlenu i niskie ciśnienie. W takich warunkach ciężko się chodzi, a co dopiero biega. Równie ważne jest nastawienie psychiczne.

“Podejścia i zejścia dają w kość. W momencie ekstremalnego wyczerpania wszystkiego się odechciewa. Po głowie zaczyna krążyć zasadnicze pytanie: po co ja to robię, po co? Chcesz usiąść na kamieniu i podziwiać widoki, a tu jeszcze nie ma półmetka. Musisz się maksymalnie zmotywować, jeśli twoim celem jest meta, że nie wspomnę o podium” – powiedział Celiński.

Robert Celiński wychowywał się w Trzebieszowie koło Łukowa. Obecnie mieszka w Warszawie. W tym roku minie 20 lat, od kiedy pochłonęła go pasja biegania. Jak podkreślił, starty na różnych dystansach i w różnych zawodach, zarówno przełajowych, ulicznych, górskich, jak i na bieżni, wzbogacały jego doświadczenie. “Jest ono wielce pomocne przy takich wyzwaniach, jak Everest Marathon. Wyruszam w Himalaje za dwa tygodnie, aby się dobrze zaaklimatyzować. W tym roku jest okrągła, dziesiąta rocznica mojej pierwszej wyprawy w te niesamowite góry. Chciałbym po raz trzeci stanąć na podium, najlepiej na stopniu z numerem jeden. To jest mój cel. Jak mówi przysłowie +do trzech razy sztuka+. Może się sprawdzi 29 maja…” – dodał Celiński.

Bieg po zboczu Everestu odbywa się od 2003 roku w rocznicę pierwszego wejścia na najwyższy szczyt świata przez Nowozelandczyka Edmunda Percivala Hillary’ego i Nepalczyka Tenzinga Norgaya (29 maja 1953 roku).

Startowi Roberta Celińskiego w nepalskim maratonie patronuje Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki.

Powodzenia!
Patrycja Konopka

Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki
Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.